Witajcie! (Ponownie muszę tak zacząć). Chciałabym napisać o
czym jest ta opowieść oraz czego możecie się spodziewać, ale po pierwsze, jeśli
już kiedyś tu zajrzeliście, to doskonale wiecie o czym piszę oraz (po drugie) nie
ma sensu mówić Wam o tym, co się tutaj może wydarzyć, gdyż wtedy to będzie
jeszcze mniej (o ile to w ogóle możliwe) ekscytujące. Zamiast tego wszystkiego,
od czego powinien zacząć autor takiego ,,ff'', ja zacznę wypisywać te wszystkie
rzeczy, których nie musicie czytać, jeśli nie macie na to ochoty. Możecie od
razu przejść do lektury, a ja życzę Wam od razu miłego czytania i zostawiam
prośbę o skomentowanie moich wypocin ku pokrzepieniu mojego serca lub
zgnieceniu go krytyką (spokojnie, nie żałujcie mnie, to tylko żart :) ).
Jeśli natomiast zostałeś jeszcze chwilę na tym wstępie ciekawy tego, co naprawdę chcę napisać, to dziękuję za tę chwilę ,,wysłuchania'' mnie.
Bardzo bardzo bardzo przepraszam za swoją nieobecność. Bardzo długą nieobecność. W ciągu tego dłużącego mi się okresu zaniedbałam swoje obowiązki, przez co jest mi przykro, ale chcę Wam to wynagrodzić. Jednym z powodów, przez które tak się zacięłam, było to, że wcześniejsza opowieść była bez ładu i składu. Zaczęłam od braku planu, co potem strasznie odbiło się na moim pisaniu. Teraz na szczęście znalazłam chęci (i trochę mnie do tego zmuszono), abym wzięła się w garść i oto teraz i tu chcę pokazać Wam moje nowe opowiadanie, które (proszę się nie dziwić) zamierzam dokończyć. Już wszystko pod kontrolą, obiecuję, więc jeszcze raz przyjmij moje przeprosiny oraz proszę, nie zostawiaj tego bloga na pastwę zapomnienia, bo i mnie i jemu będzie smutno :<
Teraz już przechodzę do konkretów: Opowieść będzie w 100% dotyczyła osoby, którą poznacie w tym rozdziale (chyba szybko domyślicie się o kogo chodzi). Życzę miłego czytania i ostatni już raz w tym wstępie proszę o zostawienie po sobie paru słówek, które naprowadzą mnie dokładnie na odpowiedni tor, którym powinnam się kierować prowadząc to opowiadanie.
Dziękuję i pozdrawiam! :)))
Jeśli natomiast zostałeś jeszcze chwilę na tym wstępie ciekawy tego, co naprawdę chcę napisać, to dziękuję za tę chwilę ,,wysłuchania'' mnie.
Bardzo bardzo bardzo przepraszam za swoją nieobecność. Bardzo długą nieobecność. W ciągu tego dłużącego mi się okresu zaniedbałam swoje obowiązki, przez co jest mi przykro, ale chcę Wam to wynagrodzić. Jednym z powodów, przez które tak się zacięłam, było to, że wcześniejsza opowieść była bez ładu i składu. Zaczęłam od braku planu, co potem strasznie odbiło się na moim pisaniu. Teraz na szczęście znalazłam chęci (i trochę mnie do tego zmuszono), abym wzięła się w garść i oto teraz i tu chcę pokazać Wam moje nowe opowiadanie, które (proszę się nie dziwić) zamierzam dokończyć. Już wszystko pod kontrolą, obiecuję, więc jeszcze raz przyjmij moje przeprosiny oraz proszę, nie zostawiaj tego bloga na pastwę zapomnienia, bo i mnie i jemu będzie smutno :<
Teraz już przechodzę do konkretów: Opowieść będzie w 100% dotyczyła osoby, którą poznacie w tym rozdziale (chyba szybko domyślicie się o kogo chodzi). Życzę miłego czytania i ostatni już raz w tym wstępie proszę o zostawienie po sobie paru słówek, które naprowadzą mnie dokładnie na odpowiedni tor, którym powinnam się kierować prowadząc to opowiadanie.
Dziękuję i pozdrawiam! :)))
~'''~
,,Przechodząc
przez korytarze mojej szkoły- Liceum położonego niedaleko miasteczka Forks-
zawsze łapie mnie jakaś dziwna melancholia. Dosłownie za każdym razem jakaś
tajemnicza i władcza siła zmusza mnie, abym zerkała na każdą osobę po kolei i
zastanawiała się co by było, gdybym podeszła i porozmawiała z nią. Codziennie w
tym budynku przebywa ok. 300 uczniów, w tym ledwie połowa z mojej okolicy,
rezerwatu La Push. Znam imiona większości z nich, wiem gdzie mieszkają oraz
potrafię rozpoznać ich podejście do życia jedynie po sposobie ich gestykulacji.
To drobna umiejętność, ale wierzcie mi, bywa bardzo przydatna.
Jako przykład mogę podać moją siostrę. Charlotte jest ode mnie młodsza o ponad rok, ale nawet w szkole widać kto rządzi u nas w domu. Jest drobna, dosyć niska, a gdy się uśmiecha to potwierdza u innych przekonanie, że ten aniołek musi być cudem i chlubą naszych rodziców. Jednakże jeśli ktoś, tak jak ja, przyjrzy się jej pewnemu krokowi oraz determinacji w oczach od razu przyjdzie mu na myśl diva z wyższych sfer. Wie jak owinąć sobie innych wokół palca. Oczywiste jest, że mimo naszego pokrewieństwa mam jej dosyć, ale przyznać się muszę, że czasem ją podziwiam. Specjalnie dla pokazu przefarbowała sobie nasze rodowite czarne włosy na jasny blond, aby tylko zabłyszczeć. Z blondem jej do twarzy, podkreśla stan umysłu tej młodej idiotki, ale przynajmniej nie jesteśmy już razem kojarzone.
Kolejnym dobrym przykładem mógłby być mój...''
-Kiedy ty w końcu wyjdziesz ze świata tego durnego pamiętnika i otworzysz się na rzeczywistość, wariatko?
Obejrzałam się za siebie i uśmiechnęłam na widok mojej przyjaciółki. Rudowłosa dziewczyna zaszła mnie od tyłu i przytuliła na powitanie. Odwzajemniłam uścisk i kiedy Caitlyn siadała naprzeciwko, zdążyłam schować nasz częsty powód do sporu głęboko w otchłani mojego plecaka. Nigdy nie potrafiła zrozumieć dlaczego wszędzie noszę ze sobą ten zeszyt, a ja nigdy nie umiałam wytłumaczyć jej jak ważną część mnie on stanowi. Istnieje wiele rzeczy, których nie mogę powiedzieć nawet jej i tylko ten notatnik potrafi ,,wysłuchać'' prawdziwej mnie. Może także i przez to jestem wciąż taka zamknięta dla innych?
-Dobra, nie wnikam co chodzi ci po tej małej, rozczochranej główce, ale za to ty musisz wysłuchać mnie- szybko zmieniła ton głosu na bardziej radosny, a oczy koloru morskiej fali rozżażyły się z powodu jej podniecenia. To był zwiastun czegoś strasznego, czego nie znosiłam w swojej przyjaciółce- Jutro odbywa się impreza na plaży i musisz tam ze mną iść!- Przekręciłam oczami i spróbowałam odwrócić twarz, aby spojrzeć w inną stronę, ale Caitlyn nie zauważyła mojej sugestii lub inaczej, po prostu ją zignorowała kontynuując- Mówię poważnie. Wszyscy tam jutro idą i my też musimy być! Eh... Słuchaj: A jeśli to jest jedyna okazja, abyś w końcu kogoś poznała? Co jeśli mnie zabraknie? Przecież nie ma tu nikogo innego, kto by się tobą zajął tak jak ja, a poza tym... Podobno Jared też ma tam być...
Dziewczyna uśmiechnęła się triumfalnie w moją stronę, a ja próbowałam puścić tę uwagę w niepamięć, ale... Mimo sztucznego opanowania nie powstrzymałam palącej ochoty odwrócenia się i spojrzenia na drugi koniec stołówki, na której obydwie siedziałyśmy. Westchnęłam, a moje ramiona opadły w przypływie nagłej bezsilności, która ogarnęła mnie kiedy do moich oczu dotarł widok Jareda Camerona w towarzystwie jego przyjaciół i mojej siostry. Jej kolejny minus- wszędzie było jej pełno, zarówno w naszym domu jak i w szkole. Niestety muszę dodać, że w domu przynajmniej jej ramiona nigdy nie stykały się z umięśnionymi ramionami tego cud chłopaka.
-To już potwierdzone info? No wiesz, Charlotte i Jared...?- Zapytała Caitlyn wskazując na nich palcem, co nie było wcale potrzebne.
-A skąd mam wiedzieć? Plotek nie słucham, a w domu ta mała jędza nic nie mówi...- Wróciłam do rzeczywistości odganiając marzenia- Sorka, gada wiele, ale nie na ten temat.
-Czyli jest szansa, że niczego nie ma. Gdyby było, Charlotte nigdy nie dałaby Ci spokoju i w kółko by o nim powtarzała...- zaśmiała się.
-Przestań!- fuknęłam na nią- Wiemy obydwie jaka jest Charlotte, ale do tego by się nie posunęła. Po pierwsze, gdyby miała chłopaka, to zrobiłaby wszystko byleby mama się o nim nie dowiedziała, a po drugie skąd ona miałaby wiedzieć, że Jared podoba się także i mnie?
-Pytanie brzmi, skąd miałaby nie wiedzieć, że Jared podoba się także i tobie? Kobieto, spójrz na siebie! Cały czas bujasz w obłokach gdy on jest jedynie w pobliżu oraz nie kryjesz się z pisaniem erotyków z jego udziałem. Tutaj, tak samo jak ja, każdy może przeczytać twoje prywatne porno, a jestem pewna, że we własnym domu pewnie zostawiasz go na wierzchu i nawet Charlotte ma do niego łatwy dostęp.
-Cholera, ciszej!- syknęłam i rozejrzałam się po sali czy ktokolwiek był w stanie dosłyszeć te obelżywe słowa padające z ust mojej przyjaciółki. Kiedy upewniłam się, że nadal nikt nie wie o moim istnieniu, zniżyłam ton głosu- to nie są żadne erotyki, Cait. Ja nie myślę tylko o jednym tak jak ty!
-Nie kłam, myślisz tylko o jednym i tym jednym jest ten pan po środku sali- ponownie dźgnęła go palcem w powietrzu.
Rudowłosa piękność zachichotała swoim delikatnym głosikiem. Uwielbiałam jej widok kiedy była radosna, a zwłaszcza moment, w którym dzieliła się tą radością z całym otaczającym ją światem. Wtedy jej nosek marszczył się, jasne źrenice poszerzały, różane usta ukazywały rząd białych zębów, a piegów na jej jasnej twarzy jakby przybywało. Tak, to był zdecydowanie najlepszy moment, w jakim można by było ujrzeć moją przyjaciółkę. Szybko się uspokoiła i oparła cienkimi ramionami o blat stolika, aby nasze oczy stykały się w jednej linii.
-Ale musisz przyznać: Jeśli nie zmienisz swojego dotychczasowego trybu życia, to twoja wielka, prawdziwa miłość nie wyjdzie poza ściany sali biologiczno-chemicznej.
~'''~
Jako przykład mogę podać moją siostrę. Charlotte jest ode mnie młodsza o ponad rok, ale nawet w szkole widać kto rządzi u nas w domu. Jest drobna, dosyć niska, a gdy się uśmiecha to potwierdza u innych przekonanie, że ten aniołek musi być cudem i chlubą naszych rodziców. Jednakże jeśli ktoś, tak jak ja, przyjrzy się jej pewnemu krokowi oraz determinacji w oczach od razu przyjdzie mu na myśl diva z wyższych sfer. Wie jak owinąć sobie innych wokół palca. Oczywiste jest, że mimo naszego pokrewieństwa mam jej dosyć, ale przyznać się muszę, że czasem ją podziwiam. Specjalnie dla pokazu przefarbowała sobie nasze rodowite czarne włosy na jasny blond, aby tylko zabłyszczeć. Z blondem jej do twarzy, podkreśla stan umysłu tej młodej idiotki, ale przynajmniej nie jesteśmy już razem kojarzone.
Kolejnym dobrym przykładem mógłby być mój...''
-Kiedy ty w końcu wyjdziesz ze świata tego durnego pamiętnika i otworzysz się na rzeczywistość, wariatko?
Obejrzałam się za siebie i uśmiechnęłam na widok mojej przyjaciółki. Rudowłosa dziewczyna zaszła mnie od tyłu i przytuliła na powitanie. Odwzajemniłam uścisk i kiedy Caitlyn siadała naprzeciwko, zdążyłam schować nasz częsty powód do sporu głęboko w otchłani mojego plecaka. Nigdy nie potrafiła zrozumieć dlaczego wszędzie noszę ze sobą ten zeszyt, a ja nigdy nie umiałam wytłumaczyć jej jak ważną część mnie on stanowi. Istnieje wiele rzeczy, których nie mogę powiedzieć nawet jej i tylko ten notatnik potrafi ,,wysłuchać'' prawdziwej mnie. Może także i przez to jestem wciąż taka zamknięta dla innych?
-Dobra, nie wnikam co chodzi ci po tej małej, rozczochranej główce, ale za to ty musisz wysłuchać mnie- szybko zmieniła ton głosu na bardziej radosny, a oczy koloru morskiej fali rozżażyły się z powodu jej podniecenia. To był zwiastun czegoś strasznego, czego nie znosiłam w swojej przyjaciółce- Jutro odbywa się impreza na plaży i musisz tam ze mną iść!- Przekręciłam oczami i spróbowałam odwrócić twarz, aby spojrzeć w inną stronę, ale Caitlyn nie zauważyła mojej sugestii lub inaczej, po prostu ją zignorowała kontynuując- Mówię poważnie. Wszyscy tam jutro idą i my też musimy być! Eh... Słuchaj: A jeśli to jest jedyna okazja, abyś w końcu kogoś poznała? Co jeśli mnie zabraknie? Przecież nie ma tu nikogo innego, kto by się tobą zajął tak jak ja, a poza tym... Podobno Jared też ma tam być...
Dziewczyna uśmiechnęła się triumfalnie w moją stronę, a ja próbowałam puścić tę uwagę w niepamięć, ale... Mimo sztucznego opanowania nie powstrzymałam palącej ochoty odwrócenia się i spojrzenia na drugi koniec stołówki, na której obydwie siedziałyśmy. Westchnęłam, a moje ramiona opadły w przypływie nagłej bezsilności, która ogarnęła mnie kiedy do moich oczu dotarł widok Jareda Camerona w towarzystwie jego przyjaciół i mojej siostry. Jej kolejny minus- wszędzie było jej pełno, zarówno w naszym domu jak i w szkole. Niestety muszę dodać, że w domu przynajmniej jej ramiona nigdy nie stykały się z umięśnionymi ramionami tego cud chłopaka.
-To już potwierdzone info? No wiesz, Charlotte i Jared...?- Zapytała Caitlyn wskazując na nich palcem, co nie było wcale potrzebne.
-A skąd mam wiedzieć? Plotek nie słucham, a w domu ta mała jędza nic nie mówi...- Wróciłam do rzeczywistości odganiając marzenia- Sorka, gada wiele, ale nie na ten temat.
-Czyli jest szansa, że niczego nie ma. Gdyby było, Charlotte nigdy nie dałaby Ci spokoju i w kółko by o nim powtarzała...- zaśmiała się.
-Przestań!- fuknęłam na nią- Wiemy obydwie jaka jest Charlotte, ale do tego by się nie posunęła. Po pierwsze, gdyby miała chłopaka, to zrobiłaby wszystko byleby mama się o nim nie dowiedziała, a po drugie skąd ona miałaby wiedzieć, że Jared podoba się także i mnie?
-Pytanie brzmi, skąd miałaby nie wiedzieć, że Jared podoba się także i tobie? Kobieto, spójrz na siebie! Cały czas bujasz w obłokach gdy on jest jedynie w pobliżu oraz nie kryjesz się z pisaniem erotyków z jego udziałem. Tutaj, tak samo jak ja, każdy może przeczytać twoje prywatne porno, a jestem pewna, że we własnym domu pewnie zostawiasz go na wierzchu i nawet Charlotte ma do niego łatwy dostęp.
-Cholera, ciszej!- syknęłam i rozejrzałam się po sali czy ktokolwiek był w stanie dosłyszeć te obelżywe słowa padające z ust mojej przyjaciółki. Kiedy upewniłam się, że nadal nikt nie wie o moim istnieniu, zniżyłam ton głosu- to nie są żadne erotyki, Cait. Ja nie myślę tylko o jednym tak jak ty!
-Nie kłam, myślisz tylko o jednym i tym jednym jest ten pan po środku sali- ponownie dźgnęła go palcem w powietrzu.
Rudowłosa piękność zachichotała swoim delikatnym głosikiem. Uwielbiałam jej widok kiedy była radosna, a zwłaszcza moment, w którym dzieliła się tą radością z całym otaczającym ją światem. Wtedy jej nosek marszczył się, jasne źrenice poszerzały, różane usta ukazywały rząd białych zębów, a piegów na jej jasnej twarzy jakby przybywało. Tak, to był zdecydowanie najlepszy moment, w jakim można by było ujrzeć moją przyjaciółkę. Szybko się uspokoiła i oparła cienkimi ramionami o blat stolika, aby nasze oczy stykały się w jednej linii.
-Ale musisz przyznać: Jeśli nie zmienisz swojego dotychczasowego trybu życia, to twoja wielka, prawdziwa miłość nie wyjdzie poza ściany sali biologiczno-chemicznej.
~'''~
Tak,
muszę przyznać, że w tej szkole była tylko jedna rzecz, za którą przepadałam.
Co ja bredzę, jedyna, którą tak bardzo kochałam i nienawidziłam jednocześnie.
Była nią oczywiście lekcja biologii. Czemuż to, zapytacie? Wszystko zaczęło się
w ostatnim półroczu zeszłego roku szkolnego.
Razem z całą klasą słuchałam sobie co ciekawego ma nam do powiedzenia profesor Walker na temat... jakichś tam roślinek. Nie, wróć- siedziałam sobie wśród słuchających go uczniów, samej przyglądając się czemuś, a raczej komuś o wiele bardziej interesującemu niż świat przyrody. Jared wraz z kumplem, Jacobem, wygłupiał się i nawet nie udawał, że go to nie bawi w czasie, kiedy nauczyciel po raz n-tysięczny zwracał im obydwojgu uwagę. Sama byłam zła spostrzeżeniami tego starego gościa, gdyż widok radosnego Jareda sprawiał, że także i ja potrafiłam przetrwać jakoś tę lekcję, więc bałam się, że jego słowa w końcu poskutkują, ale na szczęście (chyba tylko moje) nic nie dały. Gdy profesorowi wyszła żyłka na szyi nawet chłopcy wiedzieli, że to już koniec sielanki. Ku zdziwieniu całej naszej klasy profesor Walker zrobił coś, co nigdy mu się nie zdarzyło, a dokładnie kazał się jednemu z nich przesiąść. Trafiło na to, że Jacob miał zamienić się miejscami z kimś kto siedzi najdalej od jego dawnej ławki (i nie wiedzieć czemu nagle pomyślałam, że ta odległość się opłaciła), więc ten zaszczyt miał kopnąć mnie lub moją sąsiadkę, Beverly.
Boże, jak ja dziękowałam niebiosom za to, że ta dziewczyna kochała pisać na tym swoim durnym telefonie swoje durne SMS do swojego durnego chłopaka (co jeszcze kiedyś strasznie mnie dekoncentrowało) i uparła się, że nie zamierza siadać bliżej nauczyciela. A jeszcze bardziej ucieszyłam się, kiedy w końcu sama ,,musiałam'' usiąść tuż obok złego Jareda. Dawało mi to aż trzy korzyści: Siedziałam tuż obok okna (które później ratowało mnie swoimi widokami od tej nudy), pozbyłam się Beverly raz na zawsze oraz w końcu byłam bliżej ukochanego. Tyle, że każdy medal ma dwie strony i na tym wszystkim moje życiowe szczęście się skończyło. Jared nigdy nawet nie obrócił się w moją stronę, nie mówiąc nic o jakiejkolwiek wymianie zdań między nami. Ale to nic, jestem szczęśliwa, że w końcu mogę podziwiać jego urok z odległości mniejszej niż dwa końce korytarza...
Tak samo i w tej chwili, skrobiąc serca w swoim notesie udawałam, że nie interesuje mnie nic związanego z otoczeniem, w którym się znajdowałam, ale tak naprawdę śledziłam każdy ruch tego przystojniaka. Jak zwykle nie ominęło mnie żadne drganie jego mięśni, ani jedno jego westchnięcie i ani jedno niecierpliwe spojrzenie na zegar ścienny. I tak jak zawsze udawałam, że nie rusza mnie widok Charlotte, która rzuca się w jego stronę, kiedy wychodzimy z klasy moich marzeń. I tak jak zwykle szłam przed siebie ignorując wzrok mojej siostry. A jak mówimy o rutynie, to rutynowo zaczęłam myśleć o tym, że ja kiedyś też będę na jej miejscu i to ja będę tak mogła na nią patrzeć...
~'''~Razem z całą klasą słuchałam sobie co ciekawego ma nam do powiedzenia profesor Walker na temat... jakichś tam roślinek. Nie, wróć- siedziałam sobie wśród słuchających go uczniów, samej przyglądając się czemuś, a raczej komuś o wiele bardziej interesującemu niż świat przyrody. Jared wraz z kumplem, Jacobem, wygłupiał się i nawet nie udawał, że go to nie bawi w czasie, kiedy nauczyciel po raz n-tysięczny zwracał im obydwojgu uwagę. Sama byłam zła spostrzeżeniami tego starego gościa, gdyż widok radosnego Jareda sprawiał, że także i ja potrafiłam przetrwać jakoś tę lekcję, więc bałam się, że jego słowa w końcu poskutkują, ale na szczęście (chyba tylko moje) nic nie dały. Gdy profesorowi wyszła żyłka na szyi nawet chłopcy wiedzieli, że to już koniec sielanki. Ku zdziwieniu całej naszej klasy profesor Walker zrobił coś, co nigdy mu się nie zdarzyło, a dokładnie kazał się jednemu z nich przesiąść. Trafiło na to, że Jacob miał zamienić się miejscami z kimś kto siedzi najdalej od jego dawnej ławki (i nie wiedzieć czemu nagle pomyślałam, że ta odległość się opłaciła), więc ten zaszczyt miał kopnąć mnie lub moją sąsiadkę, Beverly.
Boże, jak ja dziękowałam niebiosom za to, że ta dziewczyna kochała pisać na tym swoim durnym telefonie swoje durne SMS do swojego durnego chłopaka (co jeszcze kiedyś strasznie mnie dekoncentrowało) i uparła się, że nie zamierza siadać bliżej nauczyciela. A jeszcze bardziej ucieszyłam się, kiedy w końcu sama ,,musiałam'' usiąść tuż obok złego Jareda. Dawało mi to aż trzy korzyści: Siedziałam tuż obok okna (które później ratowało mnie swoimi widokami od tej nudy), pozbyłam się Beverly raz na zawsze oraz w końcu byłam bliżej ukochanego. Tyle, że każdy medal ma dwie strony i na tym wszystkim moje życiowe szczęście się skończyło. Jared nigdy nawet nie obrócił się w moją stronę, nie mówiąc nic o jakiejkolwiek wymianie zdań między nami. Ale to nic, jestem szczęśliwa, że w końcu mogę podziwiać jego urok z odległości mniejszej niż dwa końce korytarza...
Tak samo i w tej chwili, skrobiąc serca w swoim notesie udawałam, że nie interesuje mnie nic związanego z otoczeniem, w którym się znajdowałam, ale tak naprawdę śledziłam każdy ruch tego przystojniaka. Jak zwykle nie ominęło mnie żadne drganie jego mięśni, ani jedno jego westchnięcie i ani jedno niecierpliwe spojrzenie na zegar ścienny. I tak jak zawsze udawałam, że nie rusza mnie widok Charlotte, która rzuca się w jego stronę, kiedy wychodzimy z klasy moich marzeń. I tak jak zwykle szłam przed siebie ignorując wzrok mojej siostry. A jak mówimy o rutynie, to rutynowo zaczęłam myśleć o tym, że ja kiedyś też będę na jej miejscu i to ja będę tak mogła na nią patrzeć...
Teraz
patrząc na zdarzenia z przeszłości mogę powiedzieć, że wcale się nie myliłam, bo...
Świetny rozdział!😍😍😍 kiedy kolejny ?😍
OdpowiedzUsuńPostaram się dodać coś w najbliższy weekend :)
UsuńDziękuję Ci bardzo! :D
W weekend dpr ? 😂 ej serio nie wiem czy wytrzymam do weekendu haha 😍 uzależniłam sie xd tylko proszę nie przestawaj tg pisac !
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz jak bardzo wpływają na mnie Twoje komentarze :D Przez nie raczej nie będę mogła przestać pisać, gdyż dla autora to tylko zachęta :))
UsuńJeszcze raz bardzo dziękuję :3
Nie ma sprawy 😃 twój blog bardzo mi przypadł do gustu , spełnia moje wszystkie wymagania 😍 mam nadzieje ,że moje komentarze skuszą cie do napisania wcześniej i fajnie jakbyś bardzo długie rozdziały też pisała .. Długo szukałam takiego bloga i nawet bym ci nie pozwoliła zakończyć pisania..na koniec życzę dużo weny !!!😍👌
Usuń